Marcin Stachniak


19 lipca 2013

19 listopada 2011 to data która na długo pozostanie w mojej pamięci. Pomimo, że od mojego zwycięstwa w fitLOOK Models minęło już dwa lata, ciągle mam wrażenie jakby to było wczoraj. Z perspektywy czasu jaki już minął, chciałbym w kilku słowach podzielić się własnymi spostrzeżeniami oraz tym jaki wpływ wywarł na mnie ten konkurs.

 

Niewątpliwie zwycięstwo w tym konkursie odbiło się sporym echem w moim życiu a także dodało mi prestiżu jako trenerowi osobistemu. fitLOOK doskonale wypełnia lukę. Brakowało takiego konkursu w Polsce. Daje on szansę ludziom, którzy niekoniecznie zaraz chcą startować w profesjonalnych zawodach sylwetkowych, aczkolwiek jak pokazała historia i takie sytuacje też miały miejsce. Z roku na rok impreza jest coraz popularniejsza a poziom i ilość zawodników rośnie. Warto również dodać, że jest to nie tylko konkurs skupiający osoby fit, ale kładący nacisk na prezencję ogólną i swobodę na scenie. Uczestnicy to często ludzie, którzy są w świetnej formie i myślą w mniejszym lub większym stopniu o pozowaniu do zdjęć. Bez wątpienia był to dla mnie konkurs po którym nabrałem wiatru w żagle, zyskałem więcej pewności siebie i przede wszystkim co najważniejsze fakt, że moje starania i wyrzeczenia zostały docenione przez innych był ogromnym bodźcem motywacyjnym do dalszej pracy. Każdy kogo starania zostały docenione, nie ważne na jakiej płaszczyźnie wie jak wspaniałe jest to uczucie, a zwłaszcza gdy przygotowania były poprzedzone licznymi wyrzeczeniami, ciężkimi treningami i walką ze swoimi słabościami. Nie tylko wygrana daje spore możliwości, ale nawet sam udział w tym konkursie może mocno zaprocentować na przyszłość. Jak mówi mądre przysłowie

„Uśmiechaj się, bo nigdy nie wiadomo kto może się zakochać w Twoim uśmiechu”

Tutaj jest podobnie, wcale nie musisz wygrać by zostać zauważonym, nigdy nie wiadomo kto na Ciebie patrzy. Osobiście spotkałem się z wieloma propozycjami modelingowymi.

Marcin02

Teresa Bystrzycka i Marcin Stachniak

Według mnie w Polsce nadal jest mało modeli typu fitness, jest to u nas jeszcze swego rodzaju nisza w porównaniu na przykład ze Stanami. Zatem nie pozostaje mi nic innego jak gorąco zachęcić do ciężkiej pracy nad sobą, walki z własnymi słabościami i w konsekwencji do wzięcia udziału w fitLOOK. Często może nawet nie mamy świadomości z własnych predyspozycji czy możliwości tak więc warto aby ktoś na nas spojrzał obiektywnym okiem. Reasumując fitLOOK Models daje nam spore możliwości, uchyla przed nami różne drzwi, które do tej pory były zamknięte. Stojąc w blasku fleszy obserwowani przez wszystkich mamy swoje 5 minut. Natomiast to co z tym zrobimy, jak to wykorzystamy zależy już tylko i wyłącznie od nas.

Do zobaczenia na kolejnej edycji fitLOOK Models. 
Wytrwałości życzy Marcin Stachniak.